Najlepsze książki 2018 roku
lifestyle

13 książek 2018 roku

To był dla mnie naprawdę dobry czytelniczo rok. Tylko dwie książki mam ochotę wyprzeć z pamięci, inną męczyłam dobre kilka miesięcy i ostatecznie stwierdziłam, że nie było warto. Ale ja nie potrafię porzucać raz zaczętych książek – najlepiej świadczy o tym fakt, że w tym roku, po siedmiu latach od pierwszego podejścia, nareszcie skończyłam „Amerykańskich bogów” Gaimana, co sprawiło, że moje sumienie jakoś tak mniej mi teraz ciąży.

Rok zamknęłam z 53 książkami na liczniku, co przy mojej nieumiejętności organizowania wolnego czasu jest naprawdę satysfakcjonującym wynikiem (którego nie udało mi się osiągnąć od roku, w którym skończyłam studia polonistyczne – drogie dzieci, jeśli nie chcecie zabić w sobie miłości do literatury, nie idźcie na filologię). W zdecydowanej większości przypadków zupełnie nie żałuję czasu poświęconego na czytanie, kilka tytułów definitywnie trafia na listę moich literackich życiówek, a jeden autor, po którego książki w zeszłym roku sięgnęłam po raz pierwszy, bezpardonowo wdarł się do pierwszej dziesiątki moich ulubionych pisarzy (takiej abstrakcyjnej, bo póki co nie prowadzę żadnych rankingów). Posiłkując się swoją listą na Goodreads (też tak macie, że zapominacie, co czytaliście dwa tygodnie po skończeniu książki?), wybrałam 13 tytułów, które z różnych powodów zajęły sobie specjalne miejsce w moim czytelniczym sercu.

 

Siedem dobrych lat / The Seven Good Years

Etgar Keret

Zbiór autobiograficznych opowiadań i felietonów, dokumentujących siedem lat życia autora, zdeklasował Keretowskie „Nagle pukanie do drzwi” jeśli chodzi o pierwsze miejsce w kategorii krótkich form przeczytanych w zeszłym roku. Obie te książki jednak sprawiły, że nabrałam do tegoż autora bezgranicznego zaufania, a moja biblioteczka wzbogaciła się o cztery jego książki, z czego do przeczytania została mi już niestety tylko jedna. Kereta pokochałam przede wszystkim za jego abstrakcyjne poczucie humoru, ale też za umiejętność wywołania w człowieku wzruszenia w najmniej oczekiwanym momencie. Jego książki to kawałek świetnej literatury w skondensowanej formie, gdzie żadne zdanie nie zostaje wypowiedziane przypadkowo.

 

Mężczyzna imieniem Ove / A Man Called Ove

Fredrik Backman

Kiedy czytałam historię Ovego, miałam wrażenie, że czytam o sobie za 40 lat. To równocześnie wzruszająca i zabawna opowieść o tym, że czasem świat ma nam do zaoferowania nieco więcej, niż go o to podejrzewamy. Jeśli miałabym przyznać nagrodę w kategorii „najcieplejsza książka roku” – byłby to właśnie Ove Fredrika Backmana, mojego pisarza ubiegłego roku.

 

Fioletowy hibiskus / Purple Hibiscus

Chimamanda Ngozi Adichie

Niezwykle przejmujący obraz rodziny, której życie determinowane jest przez tyranię przemocowego ojca. To przepiękna, choć bardzo trudna opowieść o dojrzewaniu do podjęcia walki o swoją godność i dobro najbliższych, kiedy wydaje się, że na zmianę nie ma żadnej nadziei.
Więcej o moich odczuciach przeczytacie tutaj.

 

Niedźwiedź i słowik / The Bear and the Nightingale

Katherine Arden

Absolutny zwycięzca w kategorii „najbardziej magiczna książka roku”. Zimowa Ruś, opowiadane przy piecu bajki, które bardzo dużo wspólnego mają z rzeczywistością i magia, która przedziera się przez najgrubsze wełniane płaszcze i nie daje o sobie zapomnieć. Na żadną kontynuację nie czekam tak bardzo, jak na „Dziewczynę z wieży” – drugą część historii Wasi.

 

Nienawiść, którą dajesz / The Hate U Give

Angie Thomas

Moim zdaniem – młodzieżówka 2018 roku. Angie Thomas napisała mądrą książkę dla nastolatków, która porusza bardzo ważny problem współczesnego rasizmu. Dodatkowo wykreowała najbardziej przekonujące postacie, z jakimi spotkałam się w ostatnich latach w literaturze YA – Starr i jej rodzina są tak odświeżająco normalni, że miałam ochotę spędzić z nimi kolejnych kilka setek stron.

 

Beartown

Fredrik Backman

„Beartown” bezsprzecznie została moją książką roku, a Fredrik Bacmkan – autorem. To najbardziej wciągająca, łamiąca serce i pełna doskonałych zdań książką, jaką dane było mi trzymać w rękach w ostatnim czasie. Historia małego szwedzkiego miasta, którego jedyną dumą jest drużyna hokejowa, pokazuje, jak bardzo ludzie potrafią odczłowieczyć drugą osobę, jeśli tylko nie pasuje do ich idealnego obrazka. Długo nie mogłam się po tej książce otrząsnąć – jej bohaterowie i ich historie są tak realistyczni, że opisane wydarzenia mogłyby się wydarzyć w każdym rzeczywistym miejscu.

 

Us Against You

Fredrik Backman

Kontynuacja „Beartown”, niemal tak doskonała jak część pierwsza cyklu. Więcej stuprocentowo wiarygodnych bohaterów, więcej doświadczeń, z którymi prawie każdy z nas może się utożsamiać i mądrych zdań, które można by sobie zawiesić nad łóżkiem.

 

Farba znaczy krew

Zenon Kruczyński

Jeden z tych tytułów, które, gdybym mogła, kazałabym przeczytać każdej osobie. Bez względu na poglądy czy wrażliwość na krzywdę innych istot. Dla mnie, jako osoby o dosyć sporej wrażliwości na cierpienie zwierząt, była źródłem bardzo konkretnych argumentów do dialogu ze zwolennikami polowań. Z kolei dla osób, które całe życie wierzą w sens współczesnego myślistwa, może być tym właśnie niezbędnym czynnikiem, który poruszy w nich potrzebę zakwestionowania ideologii, która sprzyja wyłącznie bardzo wąskiej grupie ludzi, a za to szkodzi niezliczonej ilości gatunków, z ludzkim włącznie.

 

Rzeczy, których nie wyrzuciłem

Marcin Wicha

To książka idealna, w której nie ma ani jednego zbędnego słowa. To zapis pożegnania z najbliższą osobą, w którym nie ma grania na emocjach, niepotrzebnego dramatyzmu czy wynoszenia na piedestały. To styl, którym zachwycałam się na każdej stronie, bo niejeden raz autorowi w kilku zdaniach udawało się zawrzeć to, czego ja nie byłabym w stanie opisać na wielu kartkach.

 

Spoiler Alert: The Hero Dies

Michael Ausiello

Muszę szczerze przyznać, że nie spodziewałam się, że dziennikarz rozrywkowy, znany mi głównie z opisywania serialowych spoilerów, może napisać tak dobrą książkę. Tymczasem jego biograficzna powieść opisująca przebieg choroby i śmierć jego męża Kita Cowana to wyjątkowo przejmująca lektura, po której trudno było mi się przez jakiś czas otrząsnąć. Dla Ausiello w zasadzie nie ma tematów tabu – bardzo obrazowo przedstawia nawet najcięższe aspekty chorowania na nowotwór, odkrywa przed nami wiele intymnych szczegółów dotyczących jego związku z Kitem i nie próbuje mówić o śmierci inaczej niż prosto z mostu.

 

Czarny jak ja / Black Like Me

John Howard Griffin

Choć książka liczy sobie już ponad 50 lat i dotyczy, wydawałoby się, przestarzałego problemu segregacji rasowej w Ameryce, obserwacje jej autora są boleśnie aktualne i czytanie jej w XXI wieku nie sprawia wcale mniejszego dyskomfortu. Lektura, uważam, obowiązkowa dla każdego wrażliwego na problem rasizmu na świecie. Więcej o moich wrażeniach z lektury przeczytacie tutaj.

 

Małe ogniska / Little Fires Everywhere

Celeste Ng

„Małe ogniska” to prosta, ale bardzo inteligentna opowieść o rodzinie. O tym, że pomimo starań nie zawsze jest się w stanie uszczęśliwić wszystkich jej członków. O tym, że osoby żyjące najbliżej czasami zna się najmniej. A także o tym, jak bardzo można się pomylić, oceniając cudzą rodzinę z boku.

 

Polska odwraca oczy

Justyna Kopińska

Kilkanaście reportaży, po których co prawda wiara w ludzi zmniejsza się do mikroskopijnych rozmiarów, ale które jednocześnie trzeba znać, by być świadomym obywatelem i by wzmocnić swoją wrażliwość na krzywdę spotykającą drugiego człowieka. Justyna Kopińska opisuje sprawy, o których nie chcielibyśmy wiedzieć, niezbitymi dowodami podważa autorytet służb, które mają odpowiadać za nasze bezpieczeństwo i dobrobyt. Jeżeli z dobrym dziennikarstwem śledczym jest nam na co dzień nie po drodze, lektura tej książki jest obowiązkowa, by uświadomić sobie, jak wiele zła dzieje się tuż za rogiem, za przyzwoleniem całych grup ludzi.

 

Każdą z tych książek polecam Wam bez cienia zawahania, a sobie życzę, żeby ten rok przyniósł choć kilka równie wartościowych lektur.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *