pisanie poradnik zleceniodawcy

Jak rozpoznać zły tekst? Przewodnik dla zleceniodawców, cz. 3

W poprzedniej części Przewodnika dla zleceniodawców podpowiedziałam Wam, jak napisać zlecenie na tekst, by, najogólniej rzecz ujmując, uniknąć rozczarowania otrzymanymi efektami pracy copywritera. Zakładamy więc, że określiliśmy dokładnie, jakiego typu tekstu oczekujemy, kto ma być jego odbiorcą i jak ma być zbudowany. Po kilku dniach otrzymujemy nasz wyczekany artykuł i… czy to tylko my, czy on w żaden sposób nie nadaje się do publikacji? A może na pierwszy rzut oka wszystko jest okej, ale później zostajemy zalani deszczem krytyki od czytelników?

Nieważne, jaki jest twój poziom znajomości zasad języka polskiego i obeznania z marketingowymi niuansami – w tym tekście podpowiem ci, jak rozpoznać, że z tekstem, który dostałeś od copywritera, jest coś nie tak i masz pełne prawo do reklamacji.

Aby ułatwić ci analizę otrzymanego artykułu, podzieliłam najczęstsze błędy i złe nawyki copywriterów według trzech grup największych copywriterskich grzechów. Przeczytaj je, zapamiętaj i wykorzystaj przy kolejnym sprawdzaniu zamówionych tekstów.

 

  1. Kopia treści

Kopiowanie cudzych tekstów – nawet ich fragmentów – bez podania źródła i przypisywanie sobie ich autorstwa to nie tylko naruszanie praw autorskich, ale i strzał w stopę dla właściciela strony, na której splagiatowane teksty są zamieszczane. Tzw. duplicate content, czyli powielanie tej samej treści pod różnymi adresami URL, jest zjawiskiem bardzo źle odbieranym przez Google. Jeśli więc – świadomie bądź nie – dopuścimy do tego, że na naszej stronie znajdą się kopiowane treści, możemy bardzo utrudnić sobie pozycjonowanie naszej strony.

Gdyby istniała jakaś wyższa instancja nadzorująca pracę copywriterów, to za zamieszczanie w swoich artykułach skopiowanych fragmentów powinna odbierać im prawo do wykonywania tego zawodu. Tym bardziej, że w swojej karierze content managera (ponad 5 lat) spotykałam się ze zjawiskiem kopiowania regularnie. I niestety nie były to wyłącznie teksty gorszej jakości za parę złotych. Całe akapity przepisane słowo w słowo z innych tekstów znajdowałam także w artykułach zamawianych z przeznaczeniem na portale tematyczne, a nawet – co chyba było największym ciosem w moją wiarę w copywriterów – w tekstach redaktora, z którym współpracowaliśmy bezpośrednio przez prawie rok, a który dodatkowo był dobrym znajomym naszego szefa.

Dlatego pierwszą rzeczą, jaką powinieneś zrobić po otrzymaniu tekstu – niezależnie od tego, gdzie go zamawiałeś i jakie jest jego przeznaczenie – jest sprawdzenie, czy nie zawiera skopiowanych fragmentów. Choć w sieci znajdziesz darmowe programy do wykrywania plagiatu, bardzo często są one kompletnie nieskuteczne. Starym, dobrym sposobem na prześwietlenie tekstu jest wrzucenie osobno kilku wybranych fragmentów (1-2 zdania) do wyszukiwarki Google i sprawdzenie, czy w wynikach otrzymamy dokładne ich powtórzenie.

Odnalezienie w otrzymanym tekście fragmentów skopiowanych z innych artykułów bezsprzecznie daje nam prawo do żądania poprawy tekstu w ramach dokonanej zapłaty.

 

  1. Najczęstsze błędy językowe i gramatyczne

Copywriter też człowiek i błędy popełnia. Jednak tak jak dobry architekt powinien potrafić zaprojektować kładkę tak, żeby nie zerwała się przy wędrówce ludów w pierwszy ciepły weekend wiosny, tak dobry copywriter powinien pisać teksty z poszanowaniem zasad języka i tak, by były zrozumiałe dla każdego czytelnika. Jeśli więc dostrzeżesz w otrzymanym tekście kilka rażących błędów, nie trać czasu na własne poprawki, tylko odeślij zamówienie z powrotem do copywritera.

Czego szukać, jeśli sami nie za dobrze radzimy sobie z językiem? Jakie błędy powinny zwrócić naszą uwagę, poza oczywistymi ortografami? W największym skrócie są to:

  • błędy interpunkcyjne: nadmiar wielokropków (jeśli co piąte zdanie kończy się trzema kropkami, to nie dodaje to tekstowi aury tajemniczości, ale raczej braku profesjonalizmu), spacje przed znakami interpunkcyjnymi (pytajnikami, wykrzyknikami, przecinkami, kropkami),
  • liczne literówki – pojedyncza literówka to nie zbrodnia, jeśli jednak w co drugim zdaniu zauważymy drobne błędy, prawdopodobnie oznacza to, że copywriter nie przeczytał drugi raz tego, co napisał (to kolejny grzech ciężki copywritingu!),
  • częste powtórzenia – powtarzanie nazwy produktu albo jakiegokolwiek innego słowa po kilka razy na akapit nie wzmocni naszego przekazu reklamowego, a zwyczajnie zirytuje odbiorcę.

 

  1. Najczęstsze błędy merytoryczne i marketingowe

Dobry artykuł jest nie tylko poprawny językowo, ale i zawiera ciekawe, angażujące i zweryfikowane treści. Kiedy możemy mieć wątpliwości, że zamówiony przez nas tekst nie spełnia tych wymogów? Oto główne atrybuty kiepskich jakościowo artykułów:

  • lanie wody – czyli sytuacja, w której połowa albo i większość słów zupełnie nic nie wnosi do artykułu. Jeżeli zamówiliśmy tekst tematyczny, poradnikowy czy specjalistyczny, mamy prawo oczekiwać tego, że będzie zawierał konkretne, przydatne informacje – czyli że po jego przeczytaniu użytkownik będzie miał poczucie, że dowiedział się czegoś nowego i nie zmarnował swojego czasu na nasz artykuł,
  • tytuł, w który sam nigdy byś nie kliknął – jeżeli tytuł zajmuje trzy linijki i w zasadzie streszcza cały artykuł albo jest typowym clickbaitem – czyli nagłówkiem znajdowanym na portalach typu Pudelek czy WP, podczas gdy ty wyraźnie zaznaczyłeś, że ma mieć profesjonalny wydźwięk, to znak, że copywriter nie do końca opanował arkana dziennikarskiej i marketingowej sztuki,
  • brak formatowania/formatowanie niepoprawne – niczym niezmącony blok tekstu to nie jest coś, co komukolwiek dobrze się czyta i każdy szanowany copywriter powinien o tym wiedzieć. Odpowiednie śródtytuły, skonstruowane tak, by przyciągnąć uwagę skanującego pobieżnie artykuł czytelnika, to w świecie mediów internetowych tzw. must-havedla każdego dłuższego artykułu. Równie istotne jest odpowiednie rozmieszczenie śródtytułów – jeden nagłówek w środku artykułu wygląda zwyczajnie źle (lepiej już zupełnie z niego zrezygnować), podobnie jest z dysproporcjami w długości akapitów, które te nagłówki poprzedzają (klasycznym przykładem jest dodawanie śródtytułu przed jednozdaniowym akapitem po bardzo długim bloku tekstu),
  • nienaturalne umiejscowienie słów kluczowych – jeżeli zamawiamy tekst dla celów SEO, właściwe zagospodarowanie słów kluczowych jest – dokładnie, kluczowe. Copywriter powinien być świadomy tego, jak często takie słowa powinno się umieszczać i jak robić to w sposób, który nie będzie odpychający dla każdego czytelnika (a także dla algorytmów Google’a),
  • zbyt nachalna reklama – kwestia bardzo zbliżona do poprzedniego punktu; zazwyczaj nasze własne wyczucie powinno nam podpowiedzieć, czy zawarte w tekście treści reklamowe nie są odstraszające dla potencjalnych czytelników,
  • artykuł nie jest na temat – tutaj chyba nie trzeba wiele tłumaczyć. Niektórzy copywriterzy mają tendencję do uciekania w tematy, które są im bliższe (co jest jednoznaczne z tym, że nie muszą robić większego researchu), odbiegając tym samym w treści od tematyki zasugerowanej w tytule,
  • brak konsekwencji – w jednej chwili autor mówi o „nas”, w następnej o „tobie”, a w trzeciej zwraca się do czytelnika bezosobowo. Taki brak zdecydowania może się przejawiać także w stylu artykułu (tekst raz jest pisany językiem potocznym, raz formalnym), jego motywie przewodnim czy jakimkolwiek innym aspekcie,
  • obecność niezweryfikowanych informacji – jeżeli tekst docelowo ma znaleźć się na naszym blogu lub będzie reklamował naszą markę, w żadnym wypadku nie możemy pozwolić sobie na to, by zawierał nieprawdziwe informacje.

Oczywiście żaden z wymienionych powyżej podpunktów sam w sobie nie jest powodem do tego, by odsyłać tekst do copywritera i żądać realizacji naszego zamówienia od nowa (chyba że mówimy o plagiacie albo ewidentnym braku znajomości zasad ortografii). Ale już nagromadzenie kilku takich gwoździ do trumny powinno dać nam do myślenia, czy na pewno nasze zlecenie trafiło w dobre ręce. Copywriting jest usługą jak każda inna, dlatego produkt, za który płacimy, powinien spełniać założenia naszej umowy (w tym przypadku zlecenia) i prezentować zadowalającą nas jakość.

Jeżeli masz jakiekolwiek wątpliwości dotyczące kupionego tekstu – nie wiesz, czy masz podstawy do tego, by domagać się poprawek albo nowego tekstu – napisz do mnie, postaram się pomóc i wskazać odpowiednie rozwiązanie.

 

Samych satysfakcjonujących tekstów,

 

fot. kaboompics

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *