biedawakacje
biedawakacje wydarzenia

Wyłącz instagram i zablokuj znajomych na fejsie, czyli #biedawakcje

Jeśli zachorujecie kiedyś na nadmiar wolnego czasu, a Wasze wieczory będą wypełnione obezwładniającą pustką, to jako niezawodne remedium polecam Wam próbę nauki programowania. Miesiąc temu ukończyłam kurs w szkole Coders Lab, a mniej więcej od dwóch nie mam w zasadzie kilku godzin, które z czystym sumieniem mogłabym poświęcić na totalne nicnierobienie. Nie jestem jeszcze w stanie stwierdzić, czy to dobrze, czy raczej niekoniecznie (póki co skłaniam się ku temu drugiemu, ale może przeze mnie przemawiać permanentne niewyspanie i niekończąca się frustracja związana z tym, że im więcej się uczę, tym więcej nie umiem), niemniej towarzyszące mi wiecznie poczucie, że marnuję wolny czas swoich ostatnich młodych lat przepadło bezpowrotnie. Swoje opinie o kursie Coders Lab na pewno niedługo przekażę, ogólnie wrażenia z początków bycia kimś, kto może za parę miesięcy będzie mógł się nazwać programistą także, dzisiaj jednak chciałabym się skupić na czymś innym.

Są w życiu dorosłego człowieka takie chwile, kiedy musi przeorganizować priorytety, wypisać się z newsletterów wszystkich sieciówek odzieżowych i zablokować na fejsie znajomych, którzy publikują zdjęcia swoich pięknych ciał na jeszcze piękniejszych plażach. Jedną z takich chwil jest przyjęcie na siebie obowiązków związanych z byciem świadkową/świadkiem.

W związku z tym, że mimo posiadania serca z kamienia w kwestiach okołoślubnych mam jednocześnie miliony pomysłów na uświetnienie tej uroczystości dla mojej siostry, trzeba było założyć kolejne konto oszczędnościowe, na które wędruje teraz 3/4 mojej wypłaty, i pogodzić się z faktem, że czeka mnie kolejne lato w mieście, urozmaicane przez niewyobrażalną zabawę, jaką jest chodzenie na rozmowy o pracę.

W tych właśnie okolicznościach narodziła się idea #biedawakacje.

#biedawakacje to światełko w tunelu dla wszystkich desperatów, którzy wykorzystali urlop przed latem, dla umęczonych sesją studentów, których nie stać nawet na wyjazd na Openera, bo wszystkie pieniądze poszły na piwo nad Wisłą, w końcu dla każdej osoby, która z jakiegokolwiek powodu musiała odmówić sobie tego, co powinno być podstawowym prawem każdego człowieka – wyjazdu na wakacje. Jednym słowem – to wydarzenia, imprezy i wszelkie aktywności, w których udział nie wymaga większych nakładów finansowych. Oczywiście nie będę tu pisać o takich banałach, jak przejażdżka rowerem po Powsinie czy delektowanie się krzykiem dzieci w Królikarni, bądźmy poważni. Chodzi o takie rzeczy, dzięki którym można poczuć chociaż namiastkę tego, co czułoby się podczas wyjazdu na najkrótszy nawet urlop.

Na fejsbuku, który jest królem, jeśli chodzi o dzielenie się wydarzeniami, zamieściłam post, który regularnie będę uzupełniać nowymi sposobami na urozmaicenie sobie tych trzech miesięcy w Warszawie: KLIK KLIK.

Tutaj będę się dzielić relacjami z większych imprez (albo takich, które z jakiegoś powodu zasłużyły sobie na coś więcej, niż wątpliwej jakości fotorelację na fejsbuku). Z wielką chęcią przyjmę także wszelkie sugestie odnośnie wydarzeń, które można dodać do listy #biedawakacje. W razie możliwości, będę się starać uczestniczyć w nich wszystkich.

Trzymajcie się i pamiętajcie – nie jesteście sami w swojej biedzie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *